
Paul Bargetto
Krótki biogram
Paul Bargetto – międzynarodowy reżyser teatralny, dramaturg, producent festiwali, pedagog i działacz artystyczny. Obecnie mieszka i pracuje w Warszawie, gdzie jest Prezesem i Założycielem Fundacji Teatru Trans-Atlantyk, organizacji pozarządowej z siedzibą w Warszawie. Organizacja ta zajmuje się produkcją sztuki na żywo i cyfrowo poprzez dwie inicjatywy: Teatr Trans-Atlantyk, zespół teatru dokumentalnego i Eldorado Teatr, cyfrową platformę sztuki na żywo. Współpracuje także przy projektach zewnętrznych, szczególnie w dziedzinie tańca. Jego prace prezentowane były w Polsce, Niemczech, Belgii, Chinach, Francji, Turcji, Litwie i Stanach Zjednoczonych.
Przed przyjazdem do Europy mieszkał i pracował w Nowym Jorku, gdzie założył grupę teatralną East River Commedia (1998–2010). Do ważnych produkcji należą Striptease and Out at Sea, Philosopher Fox and Serenade, The Magnificent Cuckold oraz Para biednych, mówiących po polsku Rumunów. Założył także i kierował festiwalem undergroundzero, festiwalem eksperymentalnej niezależnej sztuki na żywo (2007–2014), który był prezentowany w sześciu wcieleniach w wielu lokalizacjach w East Village i Lower East Side, w tym PS 122, Collective:Unknown, Clemente Soto Velez i Teatr Żywy. W 2005 roku pomógł założyć League of Independent Theatre, organizację wspierającą teatr niezależny w Nowym Jorku. Przez pięć lat pełnił funkcję członka zarządu i dyrektora zarządzającego do spraw publicznych.
Niedawne osiągnięcia reżyserskie i dramaturgiczne obejmują Album Karla Hockera i California z Teatrem Trans-Atlantyk, Plateau, Fabula Rasa oraz i, on the Verge of Humanity z choreografem Maciejem Kuźmińskim oraz Historie Mowione, instalacja performatywna site-specific w Poznaniu. Inne projekty to Alphabet Cities, wieloletni projekt artystyczny i rzeczniczy na rzecz społeczności LGBTQ w Polsce oraz Międzynarodowa Agencja na rzecz Ukrainy!, instalacja performatywna z udziałem ukraińskich i polskich artystów w ramach Festiwalu The________Dream z Domem Pięknego Biznesu w Sintra, Portugalia. Obecnie uczestniczy w trasie koncertowej Every Minute Motherland, spektaklu tanecznego w Polsce i Niemczech z Maciejem Kuźmińskim o wojnie na Ukrainie, który zostanie również zaprezentowany na Polskiej Platformie Tańca 2024, oraz Memory House, projektu tanecznego z Tanz Linz w Linz w Austrii.
Jesteś reżyserem teatralnym, dramaturgiem, producentem festiwali, nauczycielem i aktywistą kulturalnym. Jak zaczęła się Twoja artystyczna droga? Czy teatr od zawsze Cię interesował?
.
Moja przygoda z teatrem rozpoczęła się, gdy byłem dzieckiem. Mój ojciec uczył dramatu w szkole średniej w Kalifornii, a także reżyserował wszystkie szkolne produkcje. Wprowadzał mnie na scenę prawie we wszystkich swoich sztukach i musicalach, więc praktycznie dorastałem w teatrze. Z perspektywy czasu to było magiczne, ekscytujące, ale często także przerażające przeżycie, które na wiele sposobów głęboko mnie ukształtowało.
Teatrem zajmowałem się też w szkole średniej, później wyjechałem studiować dramat na Uniwersytecie w San Francisco; tam uzyskałem dyplom aktorski. W głowie miałem jednak zbyt wiele pomysłów i niedługo po ukończeniu studiów zająłem się reżyserią. Przeprowadziłem się do Nowego Jorku i zanurzyłem w eksperymentalnej scenie teatralnej w centrum Manhattanu, skąd praktycznie nigdy nie odszedłem. Poźniej kontynuowałem naukę na Uniwersytecie Columbia, to tam zrobiłem magisterium z reżyserii. Odpowiadając więc na Twoje pytanie: tak, zawsze interesowałem się teatrem i w pewnym sensie teatr zawsze interesował się mną.
.
W przeszłości wystawiałeś m.in. sztuki Doroty Masłowskiej oraz Sławomira Mrożka. Czy coś konkretnego w tej polskiej pisarce i w tym polskim pisarzu przykuło Twoją uwagę?
.
Pierwszy raz zetknąłem się z polską dramaturgią i sztuką sceniczną na Uniwersytecie Columbia po zamachach z 11 września. Czytałem i inscenizowałem dzieła Różewicza, Mrożka, Gombrowicza i Witkacego, i naprawdę rezonowały ze mną w tamtym okresie terroru oraz jego ciągów dalszych.
Ale przemówiły one do mnie również w inny, głębszy sposób, swoją szaloną formą i wyobraźnią, czarnym humorem i filozofią absurdu. Byli to, w bardzo konkretnym sensie, pisarze, których zawsze szukałem.
Ostatecznie pod koniec semestru wystawiłem Striptiz Mrożka – naprawdę poruszył czułe struny publiczności. To była doskonała metafora tamtego okresu, po 11 września, która w pewnym sensie pozwoliła nam obśmiać tragiczną absurdalność sytuacji, w której się znaleźliśmy.

.
Pokazywałem Stripitz również w śródmieściu, gdzie był grany przez osiem weekendów z rzędu. Koniec końców zwróciło to uwagę Polskiego Instytutu Kultury w Nowym Jorku. Dyrektorowi [tej instytucji] spodobało się na tyle, że ten i inny dramat Mrożka wyprodukowaliśmy w LaMaMa – w pewnym sensie tak rozpoczęła się moja kariera i wieloletnia współpracea z Instytutem, która zaowocowała wieloma wystawieniami Mrożka, a później także Doroty Masłowskiej. Tak też trafiłem do Polski po raz pierwszy.
Skoro mowa o Polsce: opowiedz, proszę, o dwóch inicjatywach teatralnych: Teatrze Trans-Atlantyk i Teatrze Eldorado. Jak powstały i jaka idea stoi za każdym z nich?
.
Przeprowadziłem się do Polski w 2011 roku, po siedemnastu latach spędzonych w Nowym Jorku i właściwie zacząłem życie od zera. Nowy Jork stał się zbyt drogi i zbyt trudny do pracy. Poza tym, coraz częściej pracowałem w Europie, więc postanowiłem się przenieść.
.
Moim pierwszym ważnym projektem był spektakl dokumentalny o zbrodniarzach z Auschwitz, zatytułowany Album Karla Höckera i wystawiony na Festiwalu Sopot Non-Fiction.
To właśnie z niego zrodził się Teatr Trans-Atlantyk. Razem z grupą aktorską, z którą współpracowałem, założyliśmy Fundację Teatru Trans-Atlantyk – organizację pozarządową wspierającą naszą działalność artystyczną. Zrealizowaliśmy wspólnie wiele projektów, wszystkie w duchu teatru dokumentalnego, aż pandemia zamknęła wszystkie teatry. Teraz zaczynamy ponownie się spotykać i myśleć o nowych kierunkach [rozwoju] oraz projektach.
Teatr Eldorado powstał w odpowiedzi na pandemię. Zebrałem zespół i zaczęliśmy realizować projekty transmisji online, głównie na YouTube i Facebooku, w studio zlokalizowanym na terenie tzw. warszawskiego Mordoru, które udostępniono nam za bezcen.
Nazwę zainspirował oryginalny Teatr Eldorado, czyli żydowski teatr założony jeszcze przed wojną, a zarazem pierwszy z działających wewnątrz warszawskiego getta. O ile mi wiadomo, po zniszczeniu getta w Warszawie nigdy nie powstał kolejny Teatr Eldorado, dlatego przywrócenie tej nazwy służyło zarówno upamiętnieniu, jak i oddaniu hołdu duchowi artystów i artystek z getta, stawiających czoła apokalipsie na scenie, poprzez sztukę.
Od tamtego czasu projekt ewoluował: obecnie obejmuje różne działania aktywistyczne, w tym kilka inicjatyw ze społecznościami LGBTQ i ukraińskimi. Pełni też rolę inkubatora dla znacznie większego marzenia: profesjonalnej sceny teatralnej w językach obcych w Warszawie.
.
Mówiliśmy już o tym, że zanim przeniosłeś się do Europy, przez długi czas mieszkałeś i pracowałeś w Nowym Jorku. Być może to naiwne pytanie, ale czy te dwa światy mają ze sobą coś wspólnego pod względem sztuki, ludzi i kultury, czy raczej fundamentalnie się różnią?
.
To naprawdę niebo a ziemia. Przede wszystkim w USA nie ma czegoś takiego jak dofinansowywanie sztuki z publicznych pieniędzy, więc jakakolwiek profesjonalna kariera w tym obszarze jest niemal niemożliwa. Chyba że posiadasz własne źródła dochodu, możesz zarządzać swoją karierą filmową lub telewizyjną, albo masz stałą pracę na uczelni.
Myślę, że wyjąwszy komercyjny teatr na Broadwayu, teatr w Ameryce jest albo hobby, albo domeną bogatych twórców/twórczyń, albo ubogich fanatyków/fanatyczek. Z pewnością nie jest profesjonalny ani narodowy w sensie, jaki przypisuje się mu w Europie.
Powiedziałbym także, że teatr zazwyczaj traktuje się wyłącznie jako trampolinę do komercyjnych filmów, seriali czy platform streamingowych. Zawsze chciałem pozostać w teatrze, ale nadszedł moment, w którym [z tego powodu] po prostu nie mogłem sobie pozwolić na życie w Nowym Jorku.
Dlatego wyemigrowałem do Europy, gdzie tego rodzaju sztuka może liczyć na dofinansowanie ze środków publicznych, bo jest traktowana właśnie jako dobro publiczne, z kolei profesjonalna kariera nie tylko jest możliwa, ale też cieszy się powszechnym szacunkiem i uznaniem.
Poprzez swoje projekty działasz na rzecz społeczności LGBTQ, żydowskich i ukraińskich w Polsce, ich historii i dziedzictwa. Jak ludzie reagują na te inicjatywy?
Ogólnie rzecz biorąc, reakcje były bardzo pozytywna, zwłaszcza ze strony społeczności, z którymi współpracowałem. Wszystkie te grupy są w jakimś stopniu marginalizowane i dyskryminowane; w Polsce dotyczy to szczególnie społeczności LGBTQ. Dlatego oddawanie im sceny i platformy pozwala zmienić [dominującą] narrację, pomaga reszcie społeczeństwa zobaczyć te mniejszości jako prawdziwe narodowe skarby, którymi przecież są.
Przed wojną Warszawa była miastem kosmopolitycznym – komunizm to wymazał. Obecnie mamy do czynienia z masową imigracją osób z Ukrainy uciekających przed wojną oraz z napływem osób queer z małych polskich miasteczek i wsi. W połączeniu z coraz bardziej widoczną i żywotną społecznością żydowską, Warszawa powraca do swojego dawnego charakteru, niegdyś stanowiącego normę.
Jest tu również wielu ludzi takich jak ja, przypadkowych osób imigranckich z całego świata, które wybrali to miejsce na swój dom.
A nad czym aktualnie pracujesz?
.
Obecnie pracuję nad rozwijaniem mojej fundacji, piszę wiele wniosków o dotacje i przygotowuję grunt pod otwarcie stałej międzynarodowej sceny w Warszawie – w ramach projektu Eldorado, wspólnie z FestivALTem.
Jednocześnie sporo działam też w dziedzinie tańca. Od sześciu lat współpracuję z choreografem Maciejem Kuźmińskim: stworzyliśmy sześć spektakli teatru tańca. Najnowszy z nich to Every Minute Motherland, spektakl z udziałem tancerzy/tancerek ukraińskich i polskich, pokazywany na tournée po Polsce i Niemczech, oraz Memoryhouse, spektakl realizowany z zespołem Tanz Linz w Linz z Austrii, który jest tam aktualnie w repertuarze.
